poniedziałek, 18 marca 2019

Łabędź niemy

Mam takie silne przeczucie, że pisałam już o łabędziach, ale mój blog upiera się, że nie. No to jak nie, to nie, piszę dzisiaj.

Łabędzi nie lubię, tak jak nie lubię gęsi. Ptaki pływające, biegające i syczące leciutko mnie przerażają. W sumie nie leciutko, raz jeden łabędź zaatakował mnie na Wyspie Słodowej, bo zbyt odważnie do niego zagadałam. Wbrew pozorom, łabędzie potrafią bardzo szybko zmienić tryb z chillowego sunięcia po tafli wody na agresywny sprint po twardym betonie.

Jedyna fajna rzecz w łabędziach jest taka, że jest to duży ptak, a ja lubię duże ptaki, bo duże ptaki mają skłonność do dziwnych zachowań.

Łabędź niemy należy do rodziny kaczkowatych, czego w sumie zupełnie po nim nie widać. Widać po nim, że jest głupią gęsią. Jedyne, co może faktycznie na to wskazywać, to bajka o brzydkim kaczątku. Mieszka sobie niemy łabędź trochę w Europie, trochę w Azji i trochę czasami w Afryce. Z mitologii wiemy, że w wolnych chwilach ugania się za niewinnymi panienkami w starożytnej Grecji.

Jak łabędź wygląda, każdy widzi.

Jest to ponoć najcięższy ptak latający w Polsce i z racji tego, że jest najcięższy, musi się ostro nakombinować przy lataniu. Żeby w ogóle wznieść się w powietrze, powinien się chłopak czy dziewczyna rozpędzić bardzo konkretnie przez 50 metrów i dopiero coś mu/jej tam z tego ewentualnie wyjdzie. Z lądowaniem jest natomiast tak, że łabędź nie potrafi lądować na lądzie, wyłącznie na wodzie lub na lodzie.

A propos lodu i łabędzi, to mi się przypomina po raz kolejny Hrabal, o którym wspominałam ileś tam wpisów temu. Hrabal mordował kotki, bo był starym popaprańcem z przekrzywioną piramidą wartości etycznych, ale poza tym miał też niewątpliwe szczęście spotkać łabędzia uwięzionego w zamarzniętym zbiorniku wodnym. Strasznie się wzruszył, bo przecież łabędź taki piękny i trzeba go uratować koniecznie, ale łabędź jak to łabędź - postanowił być niewdzięcznym chujem do końca i na próby pomocy zareagował agresją. No i poszedł Hrabal do domu i było mu smutno i myślał o łabędziu i następnego dnia wstał i wziął drabinę i poszedł z mocnym postanowieniem uratowania łabędzia do łabędzia, ale dumne ptaszysko w tym czasie zamarzło na śmierć.

Gdzie łabędź mieszka, każdy widzi. Na wodzie, koło wody, w trzcinach miewa gniazdo i w tym gnieździe miewa młode i te młode wychowuje dwoje rodziców. Szczęśliwa rodzina, mordobicia między rodzeństwem nie ma.

Dieta łabędzia to różne rzeczy, które można znaleźć w typowych polskich stawach czy rzeczułkach. Robactwo, skorupiaki małe i duże, glony pływające, paprochy zielone, takie tam rzeczy. Ale jak dobrze wiemy, łabędzie jedzą też chleb, którym karmią je ludzie. I chleba jedzą dużo i ten chleb jedzą też kaczki i inne stworzonka wodne. I tu się pojawia problem, ponieważ łabędzie i kaczki docelowo nie mają jeść chleba, bo to im szkodzi i wtedy chorują na anielskie skrzydło. Anielskie skrzydło to taki dyngs, że się ptakom skrzydła od chleba zniekształcają i przez to te ptaki nie mogą potem latać już do końca życia.

Ostatnia ciekawostka dotycząca łabędzi będzie anegdotką tematycznie romantyczną, bo przecież z jakiegoś powodu łabędzie kojarzą się romantycznie (ludziom, których przedstawiciel tego gatunku nie gonił po wyspie). Otóż te przepiękne śnieżnobiałe ptaki dobierają się w pary na całe życie. No i czasami, jak to w całym życiu bywa, życie trwa krótko dla jednego z dwójki w romantycznej parze. W tej sytuacji drugie z dwójki pozostaje samo i opcje ma w zasadzie dwie. Może sobie ogarnąć kogoś nowego albo może sobie nie ogarnąć kogoś nowego. Tylko że właśnie nasze romantyczne nieme łabędzie w swoim werterycznym uniesieniu i usposobieniu nie widzą zbyt wielu perspektyw na przyszłość i w takiej sytuacji postanawiają popełnić samobójstwo.

Ptaki w sumie niewiele mają możliwości, jeśli chodzi o dokonanie tego czynu, więc uciekają się do metody prostej i eleganckiej. Czyli po prostu lecą bardzo wysoko, a następnie spadają luzem na ziemię, gdzie rozbijają się na śmierć.

Koniec!

Łabędź niemy, Cygnus olor. Fot. Rahul Pandit




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Łabędź niemy

Mam takie silne przeczucie, że pisałam już o łabędziach, ale mój blog upiera się, że nie. No to jak nie, to nie, piszę dzisiaj. Łabędzi ni...