poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Raniuszek

Raniuszki są zbyt słodkie, by móc spokojnie obserwować je na żywo lub nawet oglądać na zdjęciach w internecie. Zapomnijcie o małych kotkach i pieskach, zapomnijcie o małych gołębiach przypominających niedorozwinięte dinozaury, zapomnijcie o pomarszczonych i łysych ludzkich młodych. Pod względem rozkosznej uroczości żadna z tych rzeczy nie ma szans z raniuszkami.

Istnieje kilkanaście podgatunków raniuszka na świecie, ale w Polsce zobaczyć można tylko raniuszka zwyczajnego (z białą głową) i raniuszka czarnobrewego (który ma czarne brwi). Wszystkie raniuszki występują wyłącznie w Europie, Azji i w północnej Afryce. W naszym pięknym kraju nie jest to ptak jakoś specjalnie liczny, czasem jest go więcej, czasem mniej, różnie to bywa.

Raniuszek po raz pierwszy został opisany w 1758 roku przez pewnego szwedzkiego entuzjastę przyrody, Carla Linnaeusa. Carl napisał cykl książek, które zatytułował "Systema Naturae", bo jak jest się wielkim entuzjastą przyrody, to między innymi tak tytułuje się swoje dzieła. Raniuszek znalazł się pod hasłem Parus caudatus, gdzie caudatus miało się odnosić do długiego raniuszkowego ogona. Nazwa ta była jednak używana już wcześniej przez innych entuzjastów, więc nie stało się to dla nikogo jakimś szczególnym powodem do zdziwienia. Potem wydarzyło się bardzo dużo rzeczy związanych ze zmianami nazw gatunkowych i podgatunkowych, zapanował pewien rozgardiasz, później został opanowany i teraz raniuszek zwyczajny to Aegithalos, a nie Parus i wszyscy musimy się z tym pogodzić.

Ptak ten uwielbia wszelkiego rodzaju krzaki i drzewa. Może się w nich schować, może wybudować gniazdo i może najeść się do syta. Te cudacznie milutkie kuleczki bieli z oczami są jednak bardzo słabowite, bo są tylko kuleczkami i nie potrafią zjeść twardych przedmiotów. Zamarznięte owoce lub nasiona? Odpada. Raniuszek prędzej umrze z głodu, niż pożywi się czymś takim. W związku z tym raniuszki żywią się tylko miękkimi owadami i larwami lub owocami, które jeszcze nie zdążyły zamarznąć. Zimy w Polsce bywają jednak srogie i w tym okresie puchate i nieporadne maleństwa przeważnie głodują.

Na szczęście raniuszki są całkiem towarzyskie i takie życie w ptasich gildiach daje im niemałe bonusy do życia. Zimą zbierają się w większe grupy i razem poszukują pożywienia. Gdy zapada mroźny zmierzch, siadają razem na jednej gałęzi i tulą się do siebie jak jakieś przedziwne kłębki wełny z ogonkami.

Najciekawszy jest jednak u raniuszków okres lęgowy. Po zimie nadchodzi wiosna, robi się cieplej i nie ma już potrzeby życia w dużej grupie, więc rozpada się ona na kilka mniejszych podgrupek. Część raniuszków zakłada gniazda i składa jajka, część tego nie robi. Raniuszki od zarania dziejów (z racji swojej słabowitości) mają ogromny problem z zagrożeniami i jakąkolwiek samoobroną, dlatego ptaki, które nie zakładają gniazd, otrzymują rolę pomocników. Ich zadaniem jest zapewnienie jakiegokolwiek wsparcia przy wychowywaniu potomstwa. Jednocześnie uczą się, jak wygląda takie życie rodzinne i w przyszłości są bardziej ogarnięte. Dobrze sobie to wszystko przemyślały w te mroźne zimowe noce na zamarzniętej gałęzi.

W Polsce raniuszek objęty jest ochroną i nie wolno go zjadać, nawet gdyby bardzo się miało ochotę, bo to taka milusia kulka roztrzepania, która aż się prosi o zmiażdżenie cegłą. Nie wolno tak robić. Ktoś tak powiedział i nie wolno.

We Wrocławiu nie widziałam raniuszków nigdy, ale spotkałam je raz na rynku w Sobótce. Siedziały sobie na małym puchatym drzewku i patrzyły.

Raniuszek, Aegithalos caudatus. Zdjęcie nie jest moje, zabrałam je sobie z wikipedii albo z flickra, kto to wie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Łabędź niemy

Mam takie silne przeczucie, że pisałam już o łabędziach, ale mój blog upiera się, że nie. No to jak nie, to nie, piszę dzisiaj. Łabędzi ni...